Kulturalny Człowiek

Przemoc musi boleć – rozmowa z showrunnerem „Punishera”

Steve Lightfoot wprowadza nas w drugi sezon serialu Netflixa i Marvela.

Marcin Zwierzchowski: Gdzie znajdziemy Franka na początku drugiego sezonu?

Steve Lightfoot: Od roku pozostaje w ruchu, przemierzając całe Stany. Nie sposób powiedzieć, że zapuścił gdzieś korzenie, odnalazł natomiast swój spokój. Ponieważ jednak mówimy tu o Punisherze, już w pierwszym odcinku wydarzy się coś, co otworzy dla niego nowy front walki.

Wcześniej napędzała go chęć zemsty na tych, którzy skrzywdzili jego bliskich. Co zmotywuje go do walki w tym sezonie?

Tak, racja, poprzedni sezon skupiał się na tej zemście. Teraz po prostu przypadkiem spotyka pewną nastolatkę imieniem Amy i angażuje się w jej kłopoty, stając przed wyborem, czy zostawić ją na pastwę złych ludzi, których ją ścigają, czy wkroczyć do akcji. Efekt to reakcja łańcuchowa wydarzeń.

Możesz powiedzieć coś więcej o Amy?

Postaram się nie zdradzić zbyt wiele. Jak mówiłem, jest ścigana przez pewnych ludzi i Frank przychodzi jej z pomocą. Wspólnie muszą więc uciekać i gdzieś się ukryć. I tu rodzi się niezwykle ciekawa relacja. Frank pogodził się częściowo ze śmiercią swojej rodziny, na pewno uśpił demony, które szeptały mu, że to on był winny temu, co się stało. Możemy więc teraz pokazać jego relację z nastolatką, która jest mniej więcej w wieku, w jakim obecnie byłaby jego córka. Daje nam to możliwość eksploracji tematu ojcostwa i tego, jakim ojcem mógłby być Frank. No i oczywiście obraz życia dzieciaka, który musi zamieszkać z Punisherem.

Co z Billym Russo? Frank wprawdzie solidnie go pokiereszował, ale on wciąż żyje.

Gdzieś między pierwszym a drugim sezonem Billy obudził się ze śpiączki. Już w pierwszych odcinkach ucieknie ze szpitala, będąc zmotywowanym do odnalezienia Franka. Przy czym to będzie inny Billy, niż ten, którego znamy, bo teraz będzie zbiegiem, odciętym od funduszy i wsparcia, które miał w sezonie pierwszym. Tym razem będzie pod tym względem bardziej podobny do Franka. Będzie musiał polegać na sobie i na swojej zaradności.

Steve Lightfoot. Copyright: Gage Skidmore / Creative Commons

Ktoś jeszcze dołączy do obsady jako ważny bohater?

John Pilgrim. To facet, który ściga Amy. W pewnym sensie jest lustrzanym odbiciem Franka, w tym względzie, że ma za sobą mroczną i pełną przemocy przeszłość, ale był w stanie pozostawić ją za sobą. Pewni ludzie umożliwili mu odcięcie się od tego, „wyczyszczenie biografii”, w efekcie jednak ma poczucie, że bardzo wiele im zawdzięcza. I właśnie ci ludzie, gdy na ich drodze staje Frank, rzucają Pilgrima przeciw niemu. I to jest ciekawe, że przeciwko Punisherowi rusza ktoś, kto jest bardzo jak Punisher.

Jest też Krista. To terapeutka, która pracuje z Billym w szpitalu, a której relacja z Billym jest kontynuowana także po jego ucieczce.

Billy Russo / Jigsaw

Bez Micro, na którego w poprzednim sezonie Frank był skazany, a których relacja była źródłem humoru, co nieco rozjaśni ton w kolejnych odcinkach?

Cieszę się, że zwróciłeś na to uwagę. Bo wprawdzie Frank to Punisher, ale on i Micro tworzyli coś jakby związek z „Dziwnej pary”. Od początku widziałem to jako historię o dwóch rozwodnikach zamkniętych razem w piwnicy.

W drugim sezonie sparowaliśmy Franka z bardzo zaradną, zahartowaną przez życie na ulicy szesnastolatką. Sądzę, że jest między nimi dużo emocji i ciepła, ale też rodzi się z ich relacji sporo humoru. Frank próbujący sobie poradzić z nastolatką to coś ze sporym potencjałem, by nas bawić.

Porównując z pierwszym sezonem, w drugim możemy spodziewać się jakiś większych zmian, czy raczej więcej tego samego?

Rzecz jasna staraliśmy się, korzystając z tego, co już zbudowaliśmy, kręcić lepiej i z większym rozmachem. Ale też ponieważ Frankowi towarzyszą inne postaci, ten sezon ma nieco inny ton. Choćby Amy to ktoś zupełnie różny od Micro.

W mojej opinii największą zmianą jest to, że w sezonie pierwszym Frank głównie reagował na to, co działo się wokół niego. Razem z Micro siedzieli w piwnicy i czekali na to, co miało się wydarzyć, sam Frank też niechętnie angażował się w walkę. Drugi sezon jest bardziej efektowny i jest w nim więcej akcji, ponieważ Frank się nie ukrywa i rusza szukać tych, którzy chcą skrzywdzić Amy, ale też dlatego, że walczy na dwa fronty – mamy w tym sezonie dwóch czarnych charakterów, Punisher toczy więc dwie wojny.

Amy i Frank

Czy dyskusja wokół dostępu do broni w Stanach wpłynęła jakoś na to, jak w „Punisherze” pokazywana jest przemoc i ile jej jest?

Tego typu sceny w naszym serialu podyktowane są fabułą. I charakterami postaci.

Mój punkt widzenia jest taki, że jeżeli już pokazywać przemoc, to powinien towarzyszyć jej ból. Powinniśmy też widzieć nie tylko sam akt przemocy, ale i jej konsekwencje, cenę, jaką się z nią płaci – fizycznie i emocjonalnie. Najbardziej martwi mnie, gdy w innych produkcjach ktoś na przykład przyjmuje cios młotem na głowę, by po chwili się z tego otrząsnąć i nie mieć na sobie nawet śladu po uderzeniu. W mojej opinii taka przemoc jest gorsza od tej realistycznej, którą my pokazujemy.

W „Punisherze” nie sposób uniknąć takich mocnych scen, bo w końcu jest to serial o człowieku, który swoje problemy rozwiązuje z użyciem przemocy. Ważnym jest natomiast, że ta przemoc Franka nie uszczęśliwia, że on odczuwa jej koszt.

Chcę również, by widzowie kwestionowali jego wybory, bo on nie jest nieskazitelnym bohaterem, publika powinna zastanawiać się, czy w danej sytuacji nie posunął się zbyt daleko. W naszym serialu to coś bardzo ważnego.

John Pilgrim

Odniesienia do tego wielkiego sporu o broń dzielącego Amerykanów pojawiały się w pierwszym sezonie. W drugim również celujecie w zabieranie głosu w aktualnych sprawach?

Ciekawe, że zwracasz na to uwagę, bo prawda jest taka, że przecież scenariusze do serialu powstają na dobry rok przed jego premierą. Przez to kwestia ich nawiązywania do tego, co dzieje się, gdy serial jest już dostępny, to po prostu interpretacja poszczególnych elementów przez widzów. Przez rok zaś sporo może się zmienić.

Bawiło mnie na przykład, że po premierze pierwszego sezonu ludzie gratulowali mi, że tak dobrze oddaliśmy w nim realia Stanów pod rządami Donalda Trumpa. Tymczasem ja pisząc te odcinki wciąż byłem przekonany, że wygra Hilary – wybory miały miejsce, gdy my byliśmy już na planie zdjęciowym.

Jedyną drogą jest więc pozostawianie widzom przestrzeni na ich własne interpretacje. Robi się to tworząc postacie, które przekazują jakieś prawdy na temat tego, jak widzą świat, i jeżeli zrobi się to dobrze, widzowie odnajdą w tych bohaterach rzeczy, które przemówią akurat do nich.

Trzeba unikać pouczania widzów, przelewania w serial swojej wizji polityki. Gdybym ja tak robił, serial stałby się monotonny. Trzeba być konsekwentnym w prowadzeniu różnorodnych postaci i dawać głos im, a nie sobie.

W to też celujemy i w drugim sezonie. Mam nadzieję, że po premierze „Punisher” znów okaże się aktualnym dla dzisiejszej rzeczywistości.

Drugi sezon „Punishera” będzie miał premierę w Netflixie 18 stycznia.

Next Post

Previous Post

© 2019 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén