Kulturalny Człowiek

Jeremy Irons o „Watchmen”

W produkowanym przez HBO serialu „Watchmen” wybitny aktor i laureat Oscara Jeremy Irons wciela się w Adriana Veidta, znanego jako Ozymandiasz. O to, co przyciągnęło go do tej roli, dyktatorską politykę i trudną sztukę uczęszczania na castingi, pyta w imieniu Filmwebu Marcin Zwierzchowski.

Dlaczego, gdy Hollywood potrzebuje aktora do zagrania czarnego charakteru albo szlachcica, wciąż sięga po Brytyjczyków?

Nie mam pojęcia! Bardzo mnie to dziwi, zwłaszcza, że grana przeze mnie w serialu postać jest z pochodzenia Niemcem. Ale raczej nie pytamy o przyczyny. Jesteśmy po prostu wdzięczni, gdy nas zatrudniają. 

W tym przypadku też był pan wdzięczny? Jak przekonano pana do przyjęcia tej roli?

Nie pamiętam, ale ta niezwykła rozmowa trwała półtorej godziny. Po prostu spijałem Damonowi (Lindelofowi, showrunnerowi serialu – przyp. red.) słowa z ust, przyglądałem się jego entuzjazmowi i podziwiałem jego wyobraźnię. Nie miałem pojęcia, o czym będzie ten serial, jednak byłem pewien, że będzie czymś fascynującym i że chcę w nim zagrać. Na szczęście moja rola była już stosunkowo klarowna, więc już na początku nagraliśmy większość scen. Ale tak, na decyzji w sprawie mojego angażu w „Watchmen” zaważył głównie jego entuzjazm. To coś bardzo zaraźliwego. W drugą stronę działa to podobnie: jeśli podczas castingu spotyka się kogoś przepełnionego takim zapałem, nawet jeśli ta osoba nie pasuje idealnie do roli, jej entuzjazm często sprawia, że aż się chce się tę rolę jej dać. Po prostu chcemy być otoczeni przez ludzi, którzy marzą o kręceniu jakichś opowieści. Podczas tego lunchu Damona nie dało zatrzymać! Wiedziałem więc, że mam przed sobą coś wyjątkowego. Choć nie wiedziałem dokładnie, co.

PEŁEN WYWIAD DO PRZECZYTANIA W SERWISIE FILMWEB.PL

Next Post

Previous Post

© 2020 Marcin Zwierzchowski

Theme by Anders Norén